Pamiętam jak w zeszłym roku i mnie to spotkało. Przez wakacje dbałam o siebie - utrzymywałam dietę, ćwiczyłam regularnie i stosowałam naturalne metody dbania o siebie, włączając w to kosmetyki. Gdy przyszła jesień, codzienne obowiązki całkowicie pochłonęły moją uwagę. Ćwiczenia z czasem zmieniły się w długie godziny pomocy i wsparcia mojej ówczesnej przyjaciółki. Nim się obejrzałam uległam jej ciągłym namowom zatracając swoją dietę i z tego "amoku" otrząsnęłam się dopiero ponad pół roku później. Ważyłam 25 kg więcej, co chwilę chorowałam, moja cera, włosy i paznokcie były okropne... Wpadłam w tą pułapkę, ponieważ automatycznie powtarzałam "przecież jeden raz nie zaszkodzi". A dlaczego tak powtarzałam? Ponieważ moja przyjaciółka pieczołowicie pielęgnowała we mnie ten nawyk.
Jaki jest tego morał? Wówczas przestałam prowadzić dziennik, a w chwili gdy człowiek jest zabiegany i ma nazbyt wiele spraw na głowie - całkowicie traci rachubę.
Więc jaki jest krok nr 3?
Załóż dziennik w którym będziesz wszystko zapisywać. Na pierwszy rzut oka, ta myśl, wyda się szalona ("przecież wiem co robię! nie muszę zapisywać wszystkiego jak stara kobieta!").
Więc zrób eksperyment:
Przez tydzień wszystko zapisuj w dzienniku. Po tygodniu zacznij analizę - ile spałaś, co jadłaś, jak często jadłaś, ile ćwiczyłaś, ile razy się zrelaksowałaś po stresującym dniu?
Co powinno się znaleźć w dzienniku?
1) sylwetka:
- proporcje ciała
- waga ciała
2) wyżywienie:
- dzienna ilość posiłków
- co było na każdy posiłek
- ilość wypitej wody/herbaty/soków
- suplementy diety
3) ćwiczenia:
- kiedy ćwiczyłaś
- jak długo ćwiczyłaś
- co ćwiczyłaś
4) choroby:
- na co chorowałaś
- jakie lekarstwa stosowałaś (przeciwbólowe również)
By chętniej sięgać do swojego dziennika, nie kupuj zwykłego zeszytu! Niech będzie taki, z jakiego naprawdę będziesz dumna, a zapisywanie w nim informacji nie będzie kojarzyło się z rutyną i bezsensem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz