2019-01-06

Od czego zacząć - krok nr 1

Jak już wspominałam w poprzednim artykule, na przestrzeni wieków moda przybierała najrozmaitsze formy. W dużej była przyczyną wielu strapień, łez, chorób, a nawet śmierci.

Zatarła się granica naturalnego, zdrowego dbania o siebie. Przybrało to formę wzburzonego, nie przewidywalnego oceanu, który wtargnął do naszych umysłów i serc.

Więc jak zacząć? Zapewne teraz zaczniesz myśleć o żywności czy sporcie... Ale tutaj Ciebie zaskoczę! Stań przed lustrem. Co widzisz? Niestety "swoje niedoskonałości". Dlaczego napisałam w cudzysłowie? Ponieważ Twój umysł jest wzburzony, a ocena nie jest zgodna z faktami. Kiedy ostatni raz się pochwaliłaś? Powiedziałaś, że ładnie wyglądasz w sukience? Że Twoje włosy świetnie się układają, a radosny uśmiech zaraża optymizmem?

Zamiast tego widzisz coraz więcej swoich "wad". Przykro mi to stwierdzić, ale idąc tą drogą, jedynie napotkasz więcej takich głazów, które będą przysparzać wiele problemów podczas Twojej wędrówki.

Zacznijmy od tego, z pozoru nieistotnego tematu - uśmiechu. Ponownie spójrz w lustro... i uśmiechnij się!

Nie oszalałam. Jeśli zaczniesz uśmiechać się do swojego odbicia, Twój mózg to zarejestruje. Z początku będzie się bronić przed tą nowością, ale im częściej będziesz tę czynność powtarzała tym będzie łatwiej, a nastrój będzie coraz lepszy. Dlaczego? Otóż uśmiech jest "zaraźliwy"! W momencie, kiedy mózg zarejestruje, że się uśmiechasz, zmusi organizm do produkcji hormonów szczęścia, odpowiadających za poprawę nastroju. 

Ta mała sztuczka polega na komunikacji pozawerbalnej, czyli mowie naszego ciała, które jest istotną cechą porozumiewania się osobników tego samego gatunku.

A teraz pójdźmy o krok dalej - roześmiej się, wpatrując w swoje odbicie. W tym czasie myśl o czymś pozytywnym lub wyobraź sobie, że jesteś na balu w pięknej sukni i każdy przystojniak prosi Ciebie do tańca.

Ale co śmiech ma wspólnego z naturalnym dbaniem o siebie? No to teraz spójrz na te wszystkie wspaniałe ideały z reklam - mają piękne białe zęby, pełne usta, magnetyczne spojrzenie, błyszczące włosy, łabędzią szyję, smukłe nogi, talię osy, delikatne dłonie artystki i grację baletnicy... a Ty???

Widzisz... od razu uśmiech zniknął z Twojej twarzy. W sersu zatliła się parząca zazdrość. Nie jest to przyjemne uczucie, prawda? Oto co się dzieje wówczas w ciele: mięśnie się napinają, zwiększa się produkcja hormonów odpowiedzialnych za odczucie stresu. Twój organizm sprawia, że czujesz się ospała, zmęczona i w akcie desperacji chcesz się zacząć katować.

A co się dzieje, gdy się śmiejesz? Jesteś rozluźniona, nabierasz energii, sił, myśli stają się klarowniejsze przez dotlenienie organizmu, a także spalasz kalorie. Teraz jesteś niczym słońce - potrafisz zarazić swoim optymizmem.

Więc jaki jest KROK NR 1?
Uśmiechnij się do siebie serdecznie. Jeśli potrafisz - to śmiej się radośnie. Rób tak regularnie. Niech to wejdzie w Twoją rutynę. Śmiech jest jak energia, którą ładujesz baterie.

Uroda, a moda i rozum

Od najdawniejszych czasów, dbałość o urodę, ulegało lokalnej modzie. Przyglądając się historii, możemy zaobserwować jak kobiece "piękno" przechodziło prawdziwe rewolucje.

Do tej pory zastanawia mnie fakt, dlaczego godzono się na okaleczanie ciała swojego i bliskich, zaś na konsekwencje zdrowotne najzwyczajniej nie zwracano uwagi.

Tutaj mogę przytoczyć kilka charakterystycznych przykładów:

Chińskie, małe stópki:
(https://i2.wp.com/www.weirdasianews.com/wp-content/uploads/2008/08/footbinding.jpg?resize=300%2C224&ssl=1)

Gorsetowa talia osy:
(http://www.zeberka.pl/img/lei/865.jpg)

Otyłe, ponieważ je na to stać:
(https://i.dailymail.co.uk/i/pix/2013/07/15/article-2364060-036292AB0000044D-709_634x437.jpg)

Blada cera szlachcianek:
(https://1.fwcdn.pl/wv/92/99/19299/z01.19299.4.jpg)

Smukłość i delikatność:
(https://s3.amazonaws.com/files.digication.com/M3517f65fb608529eabefaa1c461c3e8c.jpg)


Kiedy patrzę na te kobiety - jestem przerażona. Wszystko po to, by podobać się innym ludziom i dobrnąć do społecznego ideału. By mężczyźni oglądali się za nami z zachwytem, a kobiety zazdrościły naszemu "idealnemu" ciału. A gdzie się podziało naturalne piękno...? Och... no tak... zapomniałabym - przecież to było już modne. Było... poza tym dla wielu słowo "naturalne" znaczy tyle samo co: "nie dbać i nic nie robić".

Skąd się bierze moda na urodę i dlaczego ludzie jej ulegają?
Odpowiedź jest wręcz banalna - to wszystko jest wynikiem braku wiary i miłości wobec siebie. Rozum i logika gdzieś znikają, ponieważ odczuwamy dyskomfort będąc zbombardowane wizerunkami "ideałów" w reklamach, na wystawach sklepowych.

Niestety mężczyźni równie często są bardzo podatni i w ten oto sposób, również nas trują: jesteś gruba, te piegi są koszmarne, masz ohydną skórę, jesteś płaska jak deska idź sobie je powiększyć, gdybym chciał owłosioną babę chodziłbym z facetem. Niestety są to autentyczne teksty, które usłyszałam nie tylko wobec siebie, ale także moich przyjaciółek, koleżanek, a także na ulicy. Było ich znacznie więcej... ale nie widzę potrzeby, by je wszystkie spisywać.
Jak myślisz, jaki był dalszy efekt? Hektolitry łez, wstyd, rozgoryczenie i wmawianie sobie kłamstw: "nie jestem taka, jak być powinnam".

Ludzie niestety nie zmądrzeją, więc musimy same o siebie zadbać w należyty sposób.

Od czego zacząć? To już w następnym artykule. ;)

Pozdrawiam,
M.M.

Mój osobisty dziennik 002

Picie właściwej ilości wody jest prawdziwym wyzwaniem w dzisiejszych czasach. W domu łatwo można siebie przypilnować - w pracy takie pole manewru jest znacząco ograniczone. Z początku trudno mi było zaakceptować ciągłe sączenie wody... Ale jednak się udało.

W tygodniu wprowadziłam drobną modyfikację - również zaczęłam pić Lapacho (1L lapacho i około 1,5L wody z cytryną lub 1,5L wody z cytryną i ogórkiem - obliczyłam wartość wody jaką muszę wypić).

Efekt: Nawodnienie mojego organizmu w procentach spadło z 39,0% do 38,8%. Wychodzi na to, że organizm przestaje usilnie magazynować wodę (zatrzymywanie wody w organizmie). Dodatkowym atutem picia wody jest to, że czuję się lepiej. Głowa tak często mnie nie boli. Jestem bardziej "rześka". Minusem jest to, że zaczęło mi być cały czas zimno - a zawsze było mi gorąco, nawet w zimie.

Przyznam szczerze, że nigdy takich ilości nie piłam - zawsze uzupełniałam wodę, ale nie spodziewałam się, że dopiero tak duże ilości są poprawne.

W tym tygodniu chciałabym wprowadzić więcej wyzwań. Dlaczego? Z powodu dbania o własne zdrowie. Gdybym tylko raz w tygodniu coś zmieniała na lepsze - trwałoby to zbyt długo... A tak ,przywracam nawyki, nad którymi dawniej pracowałam. Trzymaj za mnie kciuki. ;)

Pozdrawiam,
M.M.



Data: 6.01.2019 (niedziela)

Waga: 87,4 kg
Wzrost: 153 cm
Nawodnienie: 38,8 %
Tkanka tłuszczowa: 49,1 %

Wyzwanie:
- prawidłowe wypróżnianie
- minimum cukru/syropu glukozowego-fruktozowego (tylko raz w tygodniu podczas tzw "godziny grzechów")
- poranne ćwiczenia (radio taiso)
- posiłki - najbardziej duże/wartościowe śniadania, obiady średniej wartości, zaś kolacje najlżejsze
- po godzinie 18.00 bez posiłków