Jak już wspominałam w poprzednim artykule, na przestrzeni wieków moda przybierała najrozmaitsze formy. W dużej była przyczyną wielu strapień, łez, chorób, a nawet śmierci.
Zatarła się granica naturalnego, zdrowego dbania o siebie. Przybrało to formę wzburzonego, nie przewidywalnego oceanu, który wtargnął do naszych umysłów i serc.
Więc jak zacząć? Zapewne teraz zaczniesz myśleć o żywności czy sporcie... Ale tutaj Ciebie zaskoczę! Stań przed lustrem. Co widzisz? Niestety "swoje niedoskonałości". Dlaczego napisałam w cudzysłowie? Ponieważ Twój umysł jest wzburzony, a ocena nie jest zgodna z faktami. Kiedy ostatni raz się pochwaliłaś? Powiedziałaś, że ładnie wyglądasz w sukience? Że Twoje włosy świetnie się układają, a radosny uśmiech zaraża optymizmem?
Zamiast tego widzisz coraz więcej swoich "wad". Przykro mi to stwierdzić, ale idąc tą drogą, jedynie napotkasz więcej takich głazów, które będą przysparzać wiele problemów podczas Twojej wędrówki.
Zacznijmy od tego, z pozoru nieistotnego tematu - uśmiechu. Ponownie spójrz w lustro... i uśmiechnij się!
Nie oszalałam. Jeśli zaczniesz uśmiechać się do swojego odbicia, Twój mózg to zarejestruje. Z początku będzie się bronić przed tą nowością, ale im częściej będziesz tę czynność powtarzała tym będzie łatwiej, a nastrój będzie coraz lepszy. Dlaczego? Otóż uśmiech jest "zaraźliwy"! W momencie, kiedy mózg zarejestruje, że się uśmiechasz, zmusi organizm do produkcji hormonów szczęścia, odpowiadających za poprawę nastroju.
Ta mała sztuczka polega na komunikacji pozawerbalnej, czyli mowie naszego ciała, które jest istotną cechą porozumiewania się osobników tego samego gatunku.
A teraz pójdźmy o krok dalej - roześmiej się, wpatrując w swoje odbicie. W tym czasie myśl o czymś pozytywnym lub wyobraź sobie, że jesteś na balu w pięknej sukni i każdy przystojniak prosi Ciebie do tańca.
Ale co śmiech ma wspólnego z naturalnym dbaniem o siebie? No to teraz spójrz na te wszystkie wspaniałe ideały z reklam - mają piękne białe zęby, pełne usta, magnetyczne spojrzenie, błyszczące włosy, łabędzią szyję, smukłe nogi, talię osy, delikatne dłonie artystki i grację baletnicy... a Ty???
Widzisz... od razu uśmiech zniknął z Twojej twarzy. W sersu zatliła się parząca zazdrość. Nie jest to przyjemne uczucie, prawda? Oto co się dzieje wówczas w ciele: mięśnie się napinają, zwiększa się produkcja hormonów odpowiedzialnych za odczucie stresu. Twój organizm sprawia, że czujesz się ospała, zmęczona i w akcie desperacji chcesz się zacząć katować.
A co się dzieje, gdy się śmiejesz? Jesteś rozluźniona, nabierasz energii, sił, myśli stają się klarowniejsze przez dotlenienie organizmu, a także spalasz kalorie. Teraz jesteś niczym słońce - potrafisz zarazić swoim optymizmem.
Więc jaki jest KROK NR 1?
Uśmiechnij się do siebie serdecznie. Jeśli potrafisz - to śmiej się radośnie. Rób tak regularnie. Niech to wejdzie w Twoją rutynę. Śmiech jest jak energia, którą ładujesz baterie.




